Przejdź do treści

535 040 361511 275 531

Umów przegląd IT

Sieć firmowa działa wolno? Jak zdiagnozować przyczynę

Jakub Mazurek3 sierpnia 20268 min czytania

Wiązki niebieskich przewodów krosowych wpięte w przełączniki sieciowe z podświetlonymi diodami portów

„Sieć działa wolno” to objaw, nie diagnoza. Wolna sieć w firmie ma przyczynę w jednej z trzech warstw, więc zanim wymienisz router albo dokupisz punkty dostępowe, warto ustalić, w której z nich problem faktycznie powstaje. Ten artykuł prowadzi przez kolejność, która oszczędza pieniądze: od doprecyzowania objawu, przez rozdzielenie warstw, po moment, w którym zakup sprzętu ma sens.

„Wolno” znaczy co najmniej cztery różne rzeczy

Pierwszy krok diagnostyki nie wymaga żadnego sprzętu, wymaga natomiast doprecyzowania objawu, ponieważ pod jednym słowem kryją się problemy o zupełnie różnych przyczynach.

Mały transfer oznacza, że pliki kopiują się długo, a pobieranie idzie wolniej, niż powinno. Wysokie opóźnienie daje inny obraz: transfer bywa przyzwoity, ale rozmowy głosowe się rwą, pulpit zdalny „klei się”, a strony reagują z wyraźną zwłoką. Zrywanie połączenia polega na tym, że urządzenie traci sieć na kilka sekund i wraca, co sumarycznie wygląda jak „wolno”, choć w rzeczywistości jest problemem ze stabilnością. Wreszcie zdarza się, że wolno działa jedna konkretna rzecz, na przykład system magazynowy albo dysk sieciowy, podczas gdy reszta pracuje bez zarzutu.

Ten ostatni przypadek jest istotny, ponieważ bardzo często w ogóle nie dotyczy sieci. Jeżeli wolno chodzi jedna aplikacja, a pozostałe usługi działają normalnie, przyczyna leży zwykle po stronie serwera, bazy danych albo samego programu, a wymiana przełącznika tego nie naprawi.

Zanim więc ktokolwiek dotknie sprzętu, warto zapisać cztery rzeczy: co działa wolno, gdzie w budynku, kiedy (o stałej porze, przy pełnym biurze, cały czas) i na ilu urządzeniach. Sam ten opis odsiewa większość fałszywych tropów.

Wolna sieć w firmie: trzy warstwy, w których szuka się przyczyny

Sieć firmowa nie jest jednym urządzeniem, tylko łańcuchem, dlatego diagnostyka polega na odcinaniu kolejnych ogniw, aż zostanie to, które faktycznie ogranicza wynik.

Warstwa Co obejmuje Typowy objaw
Łącze i brzeg sieci usługa operatora, brama, NAT, firewall wolno wszystko i wszędzie, także po kablu
Sieć lokalna przewodowa okablowanie, gniazda, panele krosowe, przełączniki, zasilanie PoE wolno w jednym miejscu albo na jednym torze
Wi-Fi punkty dostępowe (access pointy), kanały, poziom sygnału, liczba klientów wolno bezprzewodowo, po kablu normalnie

Punkt dostępowy (access point) to urządzenie udostępniające sieć bezprzewodową, którego nie należy mylić z routerem, choć w małych firmach obie funkcje bywają zamknięte w jednej obudowie.

Najprostszy test rozdzielający te warstwy jest jednocześnie najczęściej pomijany: podłącz laptop kablem do tego samego przełącznika i powtórz pomiar. Jeżeli po kablu jest dobrze, a po Wi-Fi źle, warstwa łącza i okablowania przestaje być podejrzana. Jeżeli natomiast po kablu również jest źle, problem leży głębiej i przestawianie anten niczego nie zmieni.

Wi-Fi: najczęstsze źródło objawu w biurze

W biurach większość zgłoszeń „sieć działa wolno” dotyczy warstwy radiowej, w której warto znać trzy mechanizmy, ponieważ każdy z nich daje inny obraz.

Zajęty czas antenowy

Sieci Wi-Fi działają na wspólnym medium, w którym w danym momencie i danym kanale nadaje jedno urządzenie, podczas gdy pozostałe czekają, przez co każdy klient zajmuje część dostępnego czasu antenowego.

Wyjaśnia to sytuację najbardziej dezorientującą użytkowników, czyli pełne kreski przy wolno ładujących się stronach. Kreski opisują bowiem poziom sygnału, a nie to, ile wolnego czasu zostało w eterze.

Czasu antenowego nie zjadają zresztą wyłącznie duże transfery; zjadają go również urządzenia łączące się najniższymi prędkościami, sieci sąsiadów pracujące na tym samym kanale oraz własne punkty dostępowe ustawione zbyt blisko siebie na tej samej częstotliwości, co bywa konsekwencją dokładania kolejnych AP „na wszelki wypadek”.

Klient trzymający się słabego sygnału

O tym, kiedy przełączyć się na inny punkt dostępowy, decyduje samo urządzenie klienckie, a nie sieć, w wyniku czego laptop przeniesiony do sali konferencyjnej potrafi trzymać się dawnego AP na granicy zasięgu, zamiast przejść do bliższego.

Platformy zarządzania siecią udostępniają mechanizmy, które to korygują, przede wszystkim próg minimalnego poziomu sygnału, po przekroczeniu którego klient zostaje rozłączony, oraz sterowanie pasmem. Obie funkcje trzeba jednak dobrać do konkretnego obiektu, ponieważ ustawione zbyt agresywnie same powodują rozłączenia, czyli objaw, który miały usunąć.

Rozmieszczenie punktów dostępowych

O wyniku decyduje umiejscowienie i warunki radiowe bardziej niż model urządzenia, dlatego access point schowany w szafie, w narożniku albo za przegrodą z blachy będzie działał gorzej niż tańszy zamontowany we właściwym miejscu.

Z tego samego powodu dokładanie sprzętu bez pomiaru bywa nieskuteczne, a w sieci, w której problemem jest zajęty czas antenowy, kolejny punkt dostępowy pracujący na tym samym kanale wręcz pogarsza sytuację.

Warstwa przewodowa: problemy, których nie widać

Przekonanie, że kabel albo działa, albo nie działa, jest najczęstszym i najbardziej mylącym założeniem w całej diagnostyce, ponieważ tor Ethernet ma stany pośrednie i to właśnie one generują objaw „wolno”.

Negocjacja niższej prędkości zdarza się, gdy port, który powinien pracować z prędkością 1 Gb/s, ustala 100 Mb/s z powodu uszkodzonej pary, złego zakończenia albo wadliwego kabla krosowego. Wszystko wtedy działa, tylko dziesięć razy wolniej, co czyni z tego najczęstszy „niewidzialny” problem starszych instalacji, a zarazem najłatwiejszy do wykrycia, o ile ktokolwiek spojrzy na stan portów.

Błędy transmisji i retransmisje pojawiają się na torze z zakłóceniami, który przepuszcza ruch, wymuszając jednak powtarzanie części ramek, przez co objawem jest nierówny transfer i rosnące pod obciążeniem opóźnienie, a nie brak połączenia.

Źle poprowadzony odcinek, czyli trasa biegnąca wzdłuż zasilania, zbyt ostro zagięta albo zakończona bez zachowania skrętu par, daje gorsze parametry, niż wynikałoby z kategorii kabla.

Pętla w sieci, powstająca po wpięciu kabla dwoma końcami do tej samej sieci, potrafi obciążyć całe biuro, dając objaw gwałtowny i obejmujący wszystkich naraz.

Budżet mocy PoE ma znaczenie, ponieważ przełącznik zasilający punkty dostępowe i kamery dysponuje skończonym budżetem, a urządzenie zasilane na jego granicy potrafi restartować się cyklicznie, co użytkownik zgłasza jako „Wi-Fi znika i wraca”. Warto też pamiętać, że zasilanie zgodne ze standardami IEEE 802.3af, 802.3at i 802.3bt jest negocjowane między przełącznikiem a urządzeniem, podczas gdy starsze zasilanie pasywne o stałym napięciu nie negocjuje niczego i nie jest z nimi zamienne.

Wszystkie te przypadki łączy jedna cecha: żadnego z nich nie da się stwierdzić, patrząc na kabel. Każdy wymaga sprawdzenia toru i odczytu stanu portów po stronie przełącznika, co wyznacza granicę między siecią zarządzalną a niezarządzalną i jest momentem, w którym ta różnica przestaje być teoretyczna.

Łącze i brzeg sieci

Jeżeli wolno jest wszędzie, także po kablu, sprawdza się warstwę brzegową, zaczynając od rzeczywistej przepustowości łącza mierzonej bezpośrednio za urządzeniem operatora, a nie z losowego laptopa w biurze. Następnie warto ustalić, czy pasmo nie jest wysycane przez jedno zadanie, takie jak kopia zapasowa do chmury, synchronizacja plików albo aktualizacje uruchamiane w środku dnia pracy, oraz czy urządzenie brzegowe wyrabia się przy włączonych funkcjach inspekcji ruchu.

Osobno warto sprawdzić, czy problem pojawia się o stałych porach, ponieważ pora dnia jest tu szczególnie użyteczną wskazówką: objaw powracający codziennie o tej samej godzinie prawie nigdy nie jest usterką sprzętu, tylko zadaniem uruchamianym harmonogramem, o którym nikt już nie pamięta.

Kolejność, która oszczędza pieniądze

  1. Doprecyzuj objaw: co, gdzie, kiedy, na ilu urządzeniach.
  2. Powtórz pomiar po kablu w tym samym miejscu, co rozdziela Wi-Fi od reszty.
  3. Zmierz łącze bezpośrednio za urządzeniem operatora.
  4. Sprawdź stan portów i prędkości negocjowane na przełączniku.
  5. Sprawdź warunki radiowe tam, gdzie zgłaszany jest problem.
  6. Dopiero potem rozważaj zakup sprzętu.

Odwrotna kolejność, w której zakup poprzedza diagnozę, jest kosztowna i często kończy się tym samym objawem na nowym urządzeniu.

Kiedy to zrobisz sam, a kiedy potrzebujesz kogoś z zewnątrz

Uczciwa odpowiedź brzmi tak: pierwsze trzy kroki wykona każdy, kto ma laptopa i kabel.

Poradzisz sobie samodzielnie, jeżeli objaw jest wyraźnie zlokalizowany, na przykład dotyczy jednej sali albo jednego stanowiska, jeżeli masz dostęp do panelu urządzeń sieciowych i potrafisz odczytać stan portów, oraz jeżeli problem pojawił się po konkretnej zmianie, którą da się cofnąć.

Po kogoś z zewnątrz warto sięgnąć wtedy, gdy sieć nie ma dokumentacji i nikt nie wie, który kabel dokąd prowadzi, gdy urządzenia są niezarządzalne, przez co nie ma skąd odczytać stanu portów, gdy objaw dotyczy pracy produkcyjnej lub magazynowej i każda godzina kosztuje, albo gdy diagnostyka wymaga pomiaru torów, a nie samej obserwacji.

Co dostajesz po audycie sieci

Audyt kończący się zdaniem „trzeba wymienić sprzęt” nie jest audytem. Rzetelnym wynikiem jest dokument, który zostaje w firmie niezależnie od tego, kto ostatecznie zostanie wykonawcą, i który zawiera opis objawu wraz ze wskazaniem warstwy, w której faktycznie powstaje, wyniki pomiarów obejmujące przepustowość, stan i prędkości portów oraz warunki radiowe w miejscach zgłoszeń, listę przyczyn uszeregowaną według wpływu, a nie ceny naprawy, rozdzielenie tego, co da się poprawić konfiguracją, od tego, co wymaga nakładu, a także wskazanie, co stanie się wąskim gardłem po usunięciu obecnego.

Diagnoza to pierwszy etap, nie całość

Diagnoza rozwiązuje dzisiejszy objaw, nie sprawia natomiast, że ten nie wróci.

Sieć, w której nikt nie patrzy na stan urządzeń, wraca do stanu wyjściowego w ciągu kilkunastu miesięcy, ponieważ dochodzą urządzenia, zmienia się układ pomieszczeń, przybywa sąsiednich sieci, a firmware zostaje w wersji z dnia wdrożenia. Dlatego w NexaIT traktujemy diagnozę jako pierwszy etap cyklu, a nie jako usługę samą w sobie.

Możemy przeprowadzić sam audyt i przekazać wynik, również wtedy, gdy firma ma własnego informatyka. Możemy też objąć środowisko stałą opieką, monitorując stan urządzeń i łączy, prowadząc aktualizacje w uzgodnionych oknach serwisowych, obsługując zgłoszenia i utrzymując dokumentację w stanie zgodnym z rzeczywistością, przy czym zakres i czasy reakcji zapisujemy w umowie. Większość pracy wykonujemy zdalnie, a prace na miejscu ustalamy osobno.

Warto tu rozróżnić dwie rzeczy, które bywają mylone: czas reakcji to moment, w którym ktoś zaczyna się zgłoszeniem zajmować, natomiast czas naprawy to moment, w którym problem znika. Nie są tym samym i w umowie powinny być opisane osobno.

Co przygotować przed rozmową

Przed kontaktem warto mieć opis objawu według czterech pytań z początku artykułu, rzut lub szkic biura z zaznaczonymi miejscami występowania problemu, informację o tym, gdzie stoi szafa z urządzeniami sieciowymi i czy jest do niej dostęp, listę urządzeń krytycznych dla pracy oraz wiedzę o tym, czy istnieje dokumentacja instalacji i oznaczenia punktów.

Im więcej z tego jest dostępne, tym krótszy okazuje się etap ustalania faktów, a dłuższy etap rzeczywistego szukania przyczyny.

Jeżeli chcesz, żeby ktoś przeszedł tę ścieżkę u Ciebie po kolei, zajmujemy się tym w ramach budowy i utrzymania sieci firmowych, a jeśli sieć ma pozostać pod stałą opieką po usunięciu przyczyny, właściwym zakresem jest stała opieka IT.

Umów bezpłatny przegląd IT: w godzinę online ustalimy, od której warstwy zacząć diagnozę.

Czytaj dalej w tym samym temacie.

Bezpłatnie · 60 minut online · bez zobowiązań

Chcecie sprawdzić to u siebie w firmie?

  1. Rozmawiacie z inżynieremOnline, przez wideorozmowę. Nie z handlowcem. Niczego nie instalujemy i nie zmieniamy.
  2. Sprawdzamy 8 obszarówKopie, dostępy, sieć, pocztę, serwer, licencje, ochronę i gotowość na KSeF.
  3. Dostajecie kartęTrzy priorytety na jednej stronie, mailem po spotkaniu. Wasze, do dowolnego użytku.

Nie prowadzimy formularza kontaktowego. Odbieramy telefon i odpisujemy na pocztę.